29 kwietnia 2015

Nowy początek.

"Pora zrobić krok w stronę dorosłości i opuścić rodzinny dom"- taką decyzję podjęłam kilka miesięcy temu. Znalezienie mieszkania nie trwało długo. Dwie rozmowy, podpisanie umowy i już mieliśmy swój pierwszy wspólny kąt. Na początku (jak, to zawsze) wydawało nam się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Po paru dniach okazało się, że mieszkanie mimo minimalistycznego, schludnego wyglądu, który nas urzekł jest zimne i ciemne. Nie ze względu na to, że był akurat środek zimy, ale ze względu na złe położenie i nieprzemyślane rozwiązania wykończeniowe.
Po trzech miesiącach zdecydowaliśmy się wypowiedzieć umowę, co na szczęście zakończyło się sukcesem.
Teraz mamy większe, tańsze i przede wszystkim nasłonecznione mieszkanie z własnym ogródkiem. Nie czekaliśmy na nie długo, szczęście i tym razem nam dopisało i po tygodniu mogliśmy się wprowadzić do naszego już drugiego, wspólnego mieszkania.
To wszystko to tylko połowa (a może nawet mniej) sukcesu.
Od tej pory staliśmy się dwójką dorosłych, niezależnych osób, które jak każdy musi zacząć budować swoje życie od podstaw. Od najdrobniejszych sprzętów gospodarstwa domowego. W rodzinnym domu wszystko było pod ręką, niczego nie brakowało. We własnym mieszkaniu trzeba planować, oszczędzać i po woli uzupełniać wszystkie braki. Oczywiście nie przychodzi to od razu, nie da się kupić wszystkiego odwiedzając jeden supermarket.
Potrzeba tygodni, miesięcy a nawet pewnie lat zanim obudzę się pewnego poranka i powiem- "Mam wszystko, czego potrzebowałam".
Jednak materialność, to nie wszystko. Ważne jest docieranie siebie na wzajem.
Obserwowanie, jak każdego dnia ty i Twój partner jesteście bliżej siebie. I nawet, jeśli coś pójdzie nie tak, to wasza miłość przezwycięży wszystko. Najważniejsze, to nie poddawać się, bo początki zawsze bywają trudne a szczęściem trzeba się dzielić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz